- Jeśli chcesz. - uśmiechnąłem się lekko, dając jej dwie smycze. - To jest Will i Maja, rodzeństwo. - powiedziałem.
Ruszyliśmy wzdłuż parku, po pewnym czasie weszliśmy na specjalny wybieg dla psów gdzie je spuściliśmy żeby sobie pobiegali.
- Więc jakie plany na dziś? - spytałem z uśmiechem, gdy usiedliśmy na ławce.
?
Przeznaczenie
niedziela, 24 stycznia 2016
Od Taigi
Wyszłam już ze szkoły, a najkrótsza droga prowadziła przez park. Czekałam na odpowiedź, kiedy zauważyłam chłopaka, a dookoła niego psy, może z 4 kochane zwierzaki merdające ogonkiem. Dopiero po chwili spostrzegłam, że to Maks. Z uśmiechem podskoczyłam i zasłoniłam mu oczy
- Zgadnij kto! - Zawołałam ze śmiechem. Odwrócił się w moją stronę również z uśmiechem - Ale masz dużo towarzyszy - Kucnęłam, a psy od razu zaczęły mnie lizać
- Ze schroniska - Wyjaśnił
- Może Ci pomogę?
?
- Zgadnij kto! - Zawołałam ze śmiechem. Odwrócił się w moją stronę również z uśmiechem - Ale masz dużo towarzyszy - Kucnęłam, a psy od razu zaczęły mnie lizać
- Ze schroniska - Wyjaśnił
- Może Ci pomogę?
?
Od Maksa
"Całe mnóstwo, kino, gokarty, paintball, spacer, ścianka?"
Nagle usłyszałem głos ojca, przywieźli karmę i musiałem pomóc ją rozpakowywać.
- Coś jeszcze? - spytałem.
- Możesz się przejść z psami? Też wezmę parę.
Skinąłem głową, chwyciłem kilka smyczy i wziąłem parę smyczy, wtedy dostałem sms, zatrzymałem się na chwilę wyciągając telefon.
?
Nagle usłyszałem głos ojca, przywieźli karmę i musiałem pomóc ją rozpakowywać.
- Coś jeszcze? - spytałem.
- Możesz się przejść z psami? Też wezmę parę.
Skinąłem głową, chwyciłem kilka smyczy i wziąłem parę smyczy, wtedy dostałem sms, zatrzymałem się na chwilę wyciągając telefon.
?
Od Taigi
Wzięłam prysznic po czym z uśmiechem położyłam się do łóżka, takie spotkanie po latach, a do tego z uroczego chłopca stał się na prawdę przystojnym mężczyzną, jakby to powiedziały moje dawne koleżanki "Prawdziwe ciacho" Zaśmiałam się sama do siebie po czym zasnęłam. Rano ruszyłam do szkoły na pierwsze zajęcia, w sumie nie było tak źle jak mi się wydawało, myślałam że będzie więcej nauki, a skupiali się jedynie na grze, co akurat było plusem. Na ostatniej lekcji, dostałam smsa
- Hej, jakieś plany na dzisiaj? :) - Był on od Maksa, praktycznie uśmiechnęłam się sama do siebie
- Hej, w sumie to nie, a masz jakiś pomysł?
?
- Hej, jakieś plany na dzisiaj? :) - Był on od Maksa, praktycznie uśmiechnęłam się sama do siebie
- Hej, w sumie to nie, a masz jakiś pomysł?
?
Od Maksa
Wyciągnąłem z kieszeni telefon, wbiliśmy sobie swoje numery, po czym musieliśmy się pożegnać.
- To do zobaczenia. - uśmiechnąłem się przytulając się lekko.
- Do zobaczenia. - odwzajemniła gest.
Gdy zniknęła za drzwiami swojego domu, ruszyłem w swoją stronę. Wymieniłem jeszcze wodę psom i nasypałem im karmę po czym poszedłem do domu.
?
- To do zobaczenia. - uśmiechnąłem się przytulając się lekko.
- Do zobaczenia. - odwzajemniła gest.
Gdy zniknęła za drzwiami swojego domu, ruszyłem w swoją stronę. Wymieniłem jeszcze wodę psom i nasypałem im karmę po czym poszedłem do domu.
?
Od Taigi
Kurczowo złapałam się jego kurtki. Dobrze, że był ze mną, jakoś nigdy nie należałam do tych silnych, a z samoobrony znałam jakieś podstawy, chociaż w takim przypadku zapewne nie bardzo by to pomogło. Znowu mi pomógł, pierwszy dzień spotkania po tak długiej rozłące i już mnie ratuje
- Myślałam, że to bezpieczne miasto - Powiedziałam cicho odwracając się, aby mieć pewność, że nikt nas nie śledzi
- Jest bezpieczne, ale są miejsce w które się raczej nie chodzi, lepiej omijaj to miejsce, dobrze? - Spojrzał na mnie,a ja skinęłam jedynie głową - Gdzie mieszkasz?
- W sumie to nie daleko, dwie, trzy ulice dalej - Uśmiechnęłam się delikatnie. Jednak dobrze mówiłam, po kilku minutach byliśmy już pod moim blokiem - Dzięki za rozmowę i ratunek - Uśmiechnęłam się lekko
- Żaden problem. Może wymienimy się numerami? Będzie można się jakoś zgadać
- Pewnie - Wyciągnęłam z torebki telefon
?
- Myślałam, że to bezpieczne miasto - Powiedziałam cicho odwracając się, aby mieć pewność, że nikt nas nie śledzi
- Jest bezpieczne, ale są miejsce w które się raczej nie chodzi, lepiej omijaj to miejsce, dobrze? - Spojrzał na mnie,a ja skinęłam jedynie głową - Gdzie mieszkasz?
- W sumie to nie daleko, dwie, trzy ulice dalej - Uśmiechnęłam się delikatnie. Jednak dobrze mówiłam, po kilku minutach byliśmy już pod moim blokiem - Dzięki za rozmowę i ratunek - Uśmiechnęłam się lekko
- Żaden problem. Może wymienimy się numerami? Będzie można się jakoś zgadać
- Pewnie - Wyciągnęłam z torebki telefon
?
Od Maksa
Uśmiechnąłem się, kelnerka zabrała nasze już puste talerzyki i kubki, a my wyszliśmy z kawiarni. I ruszyliśmy dalej, obeszliśmy chyba całe miasto, zrobiło się już ciemno. Cóż, muszę przyznać... fajnie było pobawić się w przewodnika.
- A tam co jest? - spytała wskazując na alejkę w której słychać było muzykę.
- Tam się nie chodzi. - powiedziałem jedynie.
- Jakaś tajemnica? Dojdzie się gdzieś tamtędy?
- Do centrum, najkrótsza droga.
Dziewczyna ruszyła w tamtym kierunku, a ja podbiegłem do niej, zatrzymując.
- Nie powinniśmy tamtędy iść, tam nie jest bezpiecznie.
- Czemu? - spojrzała na mnie niezrozumiale.
- No, no. Mamy gości. I to widzę że nie byle jakich. - uśmiechnął się jakiś chłopak wyciągając rękę w stronę Taigi.
- Łapy przy sobie. - warknąłem odpychając go.
- Wyluzuj rycerzu, podzielił byś się takim cukiereczkiem. - mrugnął do niej. - Ile za numerek?
- W mordę mogę ci dać za darmo. - stwierdziłem.
- Chodźmy. - powiedziała cicho ciągnąc w przeciwnym kierunku.
Po chwili odwróciłem się za siebie aby upewnić się czy za nami nie idą.
- Dlatego tam jest niebezpiecznie. - westchnąłem.
?
- A tam co jest? - spytała wskazując na alejkę w której słychać było muzykę.
- Tam się nie chodzi. - powiedziałem jedynie.
- Jakaś tajemnica? Dojdzie się gdzieś tamtędy?
- Do centrum, najkrótsza droga.
Dziewczyna ruszyła w tamtym kierunku, a ja podbiegłem do niej, zatrzymując.
- Nie powinniśmy tamtędy iść, tam nie jest bezpiecznie.
- Czemu? - spojrzała na mnie niezrozumiale.
- No, no. Mamy gości. I to widzę że nie byle jakich. - uśmiechnął się jakiś chłopak wyciągając rękę w stronę Taigi.
- Łapy przy sobie. - warknąłem odpychając go.
- Wyluzuj rycerzu, podzielił byś się takim cukiereczkiem. - mrugnął do niej. - Ile za numerek?
- W mordę mogę ci dać za darmo. - stwierdziłem.
- Chodźmy. - powiedziała cicho ciągnąc w przeciwnym kierunku.
Po chwili odwróciłem się za siebie aby upewnić się czy za nami nie idą.
- Dlatego tam jest niebezpiecznie. - westchnąłem.
?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)