Uśmiechnąłem się lekko, na szybko zjadłem kanapkę, wziąłem koszyk, wzięliśmy rowery i pojechaliśmy do pobliskiego sadu, rosły tam najpiękniejsze i najsłodsze jabłka w okolicy. Ja zrywałem i podawałem Tai, a ona je łapała i wsadzała do koszyka. Kiedy uznaliśmy że wystarczy, poszliśmy po maliny, wzięliśmy też kilka gruszek. U mnie wszystko umyliśmy, obraliśmy i wrzuciliśmy do miksera. Wyszedł nam naprawdę pyszny sok, przelaliśmy go w dzbanek i ruszyliśmy do Tai.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz