Przed oczami przeleciało mi całe życie a w tle słychać było szepty, zupełnie jak w filmie. Nagle ponownie stało się ciemno, otworzyłem powoli oczy, było tu jasno, biało... umarłem? Byłem tu prawie sam, poza kilkoma osobami na innych łóżkach. Nagle do sali wszedł lekarz, z mamą Taigi. Spojrzałem na swoją rękę, była jakoś dziwnie sina. Ale zaraz, gdzie moja mama? Nie leży tu, więc gdzie?
- Gdzie mama? - spytałem cicho.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz