- No pewnie, z resztą... i tak bym cię teraz tak po prostu nie zostawił. - uśmiechnąłem się. - Aleks, dzięki, kocham cię mordo. - potarmosiłem go za uchem i zapiąłem na smycz. - Tak się na ciebie patrzę i sobie myślę... nie to na pewno ona, takich oczu nie ma nikt... Ale bałem się że to znowu nie będziesz ty, znowu będę musiał czekać i że znowu oberwe torebką w łeb. - wyznałem a uśmiech nie znikał.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz