Uśmiechnąłem się, kelnerka zabrała nasze już puste talerzyki i kubki, a my wyszliśmy z kawiarni. I ruszyliśmy dalej, obeszliśmy chyba całe miasto, zrobiło się już ciemno. Cóż, muszę przyznać... fajnie było pobawić się w przewodnika.
- A tam co jest? - spytała wskazując na alejkę w której słychać było muzykę.
- Tam się nie chodzi. - powiedziałem jedynie.
- Jakaś tajemnica? Dojdzie się gdzieś tamtędy?
- Do centrum, najkrótsza droga.
Dziewczyna ruszyła w tamtym kierunku, a ja podbiegłem do niej, zatrzymując.
- Nie powinniśmy tamtędy iść, tam nie jest bezpiecznie.
- Czemu? - spojrzała na mnie niezrozumiale.
- No, no. Mamy gości. I to widzę że nie byle jakich. - uśmiechnął się jakiś chłopak wyciągając rękę w stronę Taigi.
- Łapy przy sobie. - warknąłem odpychając go.
- Wyluzuj rycerzu, podzielił byś się takim cukiereczkiem. - mrugnął do niej. - Ile za numerek?
- W mordę mogę ci dać za darmo. - stwierdziłem.
- Chodźmy. - powiedziała cicho ciągnąc w przeciwnym kierunku.
Po chwili odwróciłem się za siebie aby upewnić się czy za nami nie idą.
- Dlatego tam jest niebezpiecznie. - westchnąłem.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz