Kurczowo złapałam się jego kurtki. Dobrze, że był ze mną, jakoś nigdy nie należałam do tych silnych, a z samoobrony znałam jakieś podstawy, chociaż w takim przypadku zapewne nie bardzo by to pomogło. Znowu mi pomógł, pierwszy dzień spotkania po tak długiej rozłące i już mnie ratuje
- Myślałam, że to bezpieczne miasto - Powiedziałam cicho odwracając się, aby mieć pewność, że nikt nas nie śledzi
- Jest bezpieczne, ale są miejsce w które się raczej nie chodzi, lepiej omijaj to miejsce, dobrze? - Spojrzał na mnie,a ja skinęłam jedynie głową - Gdzie mieszkasz?
- W sumie to nie daleko, dwie, trzy ulice dalej - Uśmiechnęłam się delikatnie. Jednak dobrze mówiłam, po kilku minutach byliśmy już pod moim blokiem - Dzięki za rozmowę i ratunek - Uśmiechnęłam się lekko
- Żaden problem. Może wymienimy się numerami? Będzie można się jakoś zgadać
- Pewnie - Wyciągnęłam z torebki telefon
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz