niedziela, 24 stycznia 2016
Od Maksa
Ruszyliśmy wzdłuż parku, po pewnym czasie weszliśmy na specjalny wybieg dla psów gdzie je spuściliśmy żeby sobie pobiegali.
- Więc jakie plany na dziś? - spytałem z uśmiechem, gdy usiedliśmy na ławce.
?
Od Taigi
- Zgadnij kto! - Zawołałam ze śmiechem. Odwrócił się w moją stronę również z uśmiechem - Ale masz dużo towarzyszy - Kucnęłam, a psy od razu zaczęły mnie lizać
- Ze schroniska - Wyjaśnił
- Może Ci pomogę?
?
Od Maksa
Nagle usłyszałem głos ojca, przywieźli karmę i musiałem pomóc ją rozpakowywać.
- Coś jeszcze? - spytałem.
- Możesz się przejść z psami? Też wezmę parę.
Skinąłem głową, chwyciłem kilka smyczy i wziąłem parę smyczy, wtedy dostałem sms, zatrzymałem się na chwilę wyciągając telefon.
?
Od Taigi
- Hej, jakieś plany na dzisiaj? :) - Był on od Maksa, praktycznie uśmiechnęłam się sama do siebie
- Hej, w sumie to nie, a masz jakiś pomysł?
?
Od Maksa
- To do zobaczenia. - uśmiechnąłem się przytulając się lekko.
- Do zobaczenia. - odwzajemniła gest.
Gdy zniknęła za drzwiami swojego domu, ruszyłem w swoją stronę. Wymieniłem jeszcze wodę psom i nasypałem im karmę po czym poszedłem do domu.
?
Od Taigi
- Myślałam, że to bezpieczne miasto - Powiedziałam cicho odwracając się, aby mieć pewność, że nikt nas nie śledzi
- Jest bezpieczne, ale są miejsce w które się raczej nie chodzi, lepiej omijaj to miejsce, dobrze? - Spojrzał na mnie,a ja skinęłam jedynie głową - Gdzie mieszkasz?
- W sumie to nie daleko, dwie, trzy ulice dalej - Uśmiechnęłam się delikatnie. Jednak dobrze mówiłam, po kilku minutach byliśmy już pod moim blokiem - Dzięki za rozmowę i ratunek - Uśmiechnęłam się lekko
- Żaden problem. Może wymienimy się numerami? Będzie można się jakoś zgadać
- Pewnie - Wyciągnęłam z torebki telefon
?
Od Maksa
- A tam co jest? - spytała wskazując na alejkę w której słychać było muzykę.
- Tam się nie chodzi. - powiedziałem jedynie.
- Jakaś tajemnica? Dojdzie się gdzieś tamtędy?
- Do centrum, najkrótsza droga.
Dziewczyna ruszyła w tamtym kierunku, a ja podbiegłem do niej, zatrzymując.
- Nie powinniśmy tamtędy iść, tam nie jest bezpiecznie.
- Czemu? - spojrzała na mnie niezrozumiale.
- No, no. Mamy gości. I to widzę że nie byle jakich. - uśmiechnął się jakiś chłopak wyciągając rękę w stronę Taigi.
- Łapy przy sobie. - warknąłem odpychając go.
- Wyluzuj rycerzu, podzielił byś się takim cukiereczkiem. - mrugnął do niej. - Ile za numerek?
- W mordę mogę ci dać za darmo. - stwierdziłem.
- Chodźmy. - powiedziała cicho ciągnąc w przeciwnym kierunku.
Po chwili odwróciłem się za siebie aby upewnić się czy za nami nie idą.
- Dlatego tam jest niebezpiecznie. - westchnąłem.
?
Od Taigi
- Ktoś tam był, ale szybko się zmył - Wzruszyłam ramionami - Nie zdradził ani nic, ale po prostu do siebie nie pasowaliśmy, to wszystko - Odłożyłam kubek
- Rozumiem - Skinął głową - Chociaż wiesz, myślałem, że masz kogoś, w końcu jesteś ładna - Delikatnie się uśmiechnął
- Dziękuje - Poczułam jak moje policzki delikatnie się rumienią
?
Od Maksa
- A jak tam w sprawach sercowych? - przechyliła lekko głowę.
- Była taka jedna, ale okazało się że w tym czasie miała jeszcze czterech innych. Od tamtego czasu, a było to jakieś... dwa lata temu, nic. - wzruszyłem lekko ramionami. - A ty? - uniosłem lekko lewy kącik ust.
?
Od Taigi
- Wiesz - Przechyliłam delikatnie głowę - Jako dziecko byłeś uroczy...
- No dzięki - Zaśmiał się
- Teraz jesteś przystojny - Dokończyłam zdanie ze śmiechem - Rozumiem, że dalej mieszkasz z tatą? - Wzięłam to ręki kubek z kawą
- Tak, Twoi rodzice też tutaj są?
- Nie, zostali w starym mieście, tam tata ma pracę, nie opłacało im się przeprowadzać razem ze mną
?
Od Maksa
- Poczta w tych czasach... - westchnęła.
- A później się dziwią, że ludzie przestali do siebie listy wysłać.
Jakoś nie mogłem przestać na nią patrzeć, tak się zmieniła... aż trudno w to uwierzyć że naprawdę siedzi naprzeciw mnie, znów mogę z nią rozmawiać.
?
Od Taigi
- Cóż mam Ci powiedzieć. Skończyłam liceum o profilu muzycznym i stwierdziłam, że dlaczego by nie iść dalej w tym kierunku - Wyjaśniłam, kiedy przyszło nasze zamówienie
- Zawsze Cię do tego pchało - Zaśmiał się cicho
- Kiedy wyjechałeś, w domu strasznie mi się nudziło, więc zaczęłam jeszcze więcej ćwiczyć. Poza tym, pisałam do Ciebie listy, na żaden mi nie odpowiedziałeś - Włożyłam do ust kawałek ciasta czekoladowego
?
sobota, 23 stycznia 2016
Od Maska
- Jak się tu przeprowadziliśmy jakoś mnie zainspirowały. - uśmiechnąłem się.
Doszliśmy do najlepszej cukierni w mieście, bez dwóch zdań najlepszej. Zamówiliśmy po ciastku po czym usiedliśmy do stolika.
- Czym się zajmujesz?
- Chodzę do szkoły policyjnej, pomagam tacie w schronisku. - wyjaśniłem. - A teraz ty opowiadaj, co tam u ciebie. - uśmiechnąłem się opierając o stolik.
?
Od Taigi
- Rozumiem, w takim razie chodź - Pokierował mnie w odpowiednim kierunku, a ja z uśmiechem szłam obok niego
- Od dawna jeździsz na motorze? - Przechyliłam głowę - Do twarzy Ci w skórzanej kurtce - Uśmiechnęłam się
?
Od Maska
- Najlepsza to chyba będzie taka niedaleko. - stwierdziłem po chwili namysłu.
Ruszyliśmy w danym kierunku, nie przedstawiając rozmawiać.
- Głodna? Najlepiej jeśli ty ocenisz czy najlepsza. - uśmiechnąłem się.
?
Od Taigi
- Zaczepiałeś każdą kobietę pytając się czy to ja? - ponownie się zaśmiałam przeczesując włosy - Chociaż prawdę mówiąc też parę razy myślałam, że widziałam Cię na ulicy
- Przynajmniej torebką nie oberwałaś - Uśmiechnął się
- No nie, mnie nie bili. Dobra, więc gdzie macie tutaj najlepszą knajpkę? W mieście będę po raz pierwszy więc wiesz, jestem zupełnie zielona
?
Od Maska
- No pewnie, z resztą... i tak bym cię teraz tak po prostu nie zostawił. - uśmiechnąłem się. - Aleks, dzięki, kocham cię mordo. - potarmosiłem go za uchem i zapiąłem na smycz. - Tak się na ciebie patrzę i sobie myślę... nie to na pewno ona, takich oczu nie ma nikt... Ale bałem się że to znowu nie będziesz ty, znowu będę musiał czekać i że znowu oberwe torebką w łeb. - wyznałem a uśmiech nie znikał.
?
Od Taigi
- Może wstaniemy z ziemi? - Zaproponował z uśmiechem, kiedy staliśmy na nogach, wciąż nie mogłam się pozbyć uśmiechu z twarzy - Od dawna tutaj jesteś?
- Od tygodnia, będę się uczyć w szkole muzycznej - Wyjaśniłam
- Fortepian? - podniósł jedną brew
- I jeszcze śpiew - Przyznałam - Masz czas? I tak miałam zwiedzić miasto możemy się gdzieś zatrzymać, porozmawiać
?
Od Maksa
- Taiga. - wyszeptałem i również mocno ją przytuliłem. - To ty. - zaśmiałem się cicho.
?
Od Taigi
- Maks - Powiedziałam ze śmiechem - Po tylu latach - Wciąż patrzyłam na niego z uśmiechem, podczas gdy on odwiązywał mnie ze smyczy
- Skąd znasz moje imię? - Przechylił lekko głowę
- Aż tak się nie zmieniłam - Wyciągnęłam spod bluzki naszyjnik na którym było serduszko - To ja Taiga - Rzuciłam się na niego przytulając, kiedy on upadł, a ja razem z nim. - Tyle lat!
?
Od Maksa
- Aleks, co ty narobiłeś. - westchnąłem kucając koło dziewczyny i pomagając jej odplątać się ze smyczy. Aleks musnął nosem kluczyk zwisający nad moją szyją. - Nic ci się nie stało? - spytałem.
- Nie wieżę... - powiedziała nagle, uważnie się mi przyglądając a na jej twarzy zagościł uśmiech.
- Nie rozumiem. - uniosłem lekko lewy kącik ust i brew w tym samym czasie.
?
Od Taigi
- Masz go od małego? - Zapytałam nagle, uśmiechając się lekko do psa
- Tak, co w tym dziwnego? - Spojrzał na mnie nieco podejrzliwie
- Mój przyjaciel miał, a może i ma takiego samego - Wyjaśniłam jedynie - Chociaż pewnie ciągle ma, te psy długo żyją - Uśmiechnęłam się sama do siebie. Chcąc już odejść, jednak pies pobiegł w jedną stronę, a smycz się naciągnęła przez co upadłam jak długa. Cholera, a miało wszystko pójść tak gładko
?
Od Maksa
Ten pies swoje lata już ma, młody nie jest, a nadal ciężko za nim nadążyć. Ale oczywiście gdy trzeba, przebiec kawałek mu się nie chce. Nagle pies trącił mnie nosem tym samym smarując dłoń w błocie.
- Fuj, Aleks, jak ty możesz? - jęknąłem niezadowolony próbując pozbyć się brudu z dłoni, dopiero teraz zauważyłem że dziewczyna nadal stoi koło nas i przygląda się Aleksowi a ten wesoło majta ogonem jak by ją znał. - Coś nie tak? - spytałem.
?
Od Taigi
Dostałam się do szkoły muzycznej, kiedy tylko dostałam list z potwierdzeniem wręcz nie mogłam opanować swojego uśmiechu, tak dawno już o tym marzyłam, a teraz w końcu się to spełniło. Rodzice z trudem zgodzili się na moja przeprowadzkę w końcu nie jest to wcale tak blisko. Przez pierwszy tydzień, skupiałam się na dostarczeniu wszystkich ważnych papierów. Później wiadomo wszystko co związane z mieszkaniem.W końcu znalazłam trochę czasu na ogarnięcie miasta. Szłam pewnie, kiedy wpadłam na jakiegoś chłopaka. Trzymał w ręce kask. podniosłam wzrok był całkiem... Przystojny
- Aż taka mała nie jestem, żeby mnie nie widzieć - Mruknęłam poprawiając bluzę- To Ty na mnie wpadłeś, więc nie licz, że będę przepraszać - Mruknęłam
?
Znowu chamska Tai :D
Od Maksa
- Muszę już iść. Trzymaj się. - pocałowałem ją w policzek po czym ruszyłem w stronę auta machając jej co chwilę.
Odjechaliśmy, całą drogę patrzałem się w kluczyk zastanawiając się jak to teraz będzie.
?
Od Taigi
- Ja mam serduszko, a Ty kluczyk - Uśmiechnęłam się delikatnie - Nawet jeśli bardzo się zmienimy to one ciągle będą do siebie pasować, w ten sposób się odnajdziemy
- Nie zgubię go - Zacisnął pięść z kluczykiem, a ja założyłam naszyjnik na szyi
- Ja też nie
?
Od Maksa
- Nie przesadzaj. - zaśmiała się.
Odsunęliśmy się od siebie nieco, chwyciłem jej dłoń po czym podałem jej naszyjnik z serduszkiem z wygrawerowanymi inicjałami T + M i kluczykiem.
- Miałem ci go dać na urodziny... ale dziś też może być.
?
Od Taigi
- Maks - Wyszeptałam
- Muszę już jechać - Również powiedział cicho
- Co ja bez Ciebie zrobię...
?
Od Maksa
?
Od Taigi
- Będzie ciężko
- Wiem, ale damy radę...
- Kto da jak nie my - Uśmiechnął się lekko
- No właśnie
- Taiga, chodź, tata Maksa przyjechał - Moja mama stanęła w sali, razem z tatą chłopaka
- Pa Maks - Ostatni raz złapałam go za rękę
?
Od Maksa
- A co jeśli znajdziesz sobie nowego przyjaciela i zapomnisz o mnie? - spytałem wycierając nos.
- Nie zapomnę. - stwierdziła przytulając mnie.
Również ją lekko przytuliłem.
?
Od Taigi
- Ale nie będziemy się widzieć
- Coś wymyślimy, może chociaż na wakacje będziesz mógł przyjechać, albo coś...
?
Jakby co mam z.w :p
Od Maksa
- Maks, nie płacz, bo ja zacznę płakać. - spojrzała na mnie smutno.
Wstrzymałem oddech po czym wytarłem oczy rękawem bluzy.
?
Od Taigi
- Maks przykro mi - Moja mama od razu go przytuliła - Dzwoniliśmy do Twojego taty, przyjedzie i zamieszkasz z nim - Głaskała go uspokajająco po włosach
- Ale dlaczego jej nie ma? - Ponownie zaczął płakać, weszłam do środka patrząc na niego - Taiga... Ja...
- Nie płacz - Usiadłam obok niego na łóżku
- Pójdę zobaczyć czy już nie ma Twojego taty - Wyszła, a ja złapałam go za rękę
- Wszystko się ułoży - Zapewniałam
?
Od Maksa
- Gdzie mama? - spytałem cicho.
?
Od Taigi
- Myślisz o tym samym? - Zapytała mama
- Było strasznie czuć... Jeśli jest pijana
- Jedź lepiej za nimi, nie może dojść do tragedii - Moja mama podała mu jedynie kluczę
- Do jakiej tragedii?! O czym wy mówicie? - Spojrzałam na nich pytająco, jednak nikt mi nie odpowiedział. Tata wyszedł, a mama została ze mną. Po chwili ktoś dzwonił. Wzrok mojej mamy był...Dziwny
- Maks i jego mama mieli wypadek. Są w szpitalu...
- Trzeba tam jechać!
~~~~
W szpitalu moi rodzice rozmawiali z lekarzami i zadzwonili do jego taty
- Co z Maksem mogę do niego wejść? - Zapytałam mamy
- Nie możesz teraz Tai, widzisz jest pod kroplówką, a jego mama...Nie przeżyła... Będziecie musieli się pożegnać
- Ale...Dlaczego....Jak...
- Wyjedzie mieszkać razem z ojcem do zupełnie innego stanu
- Nie! On jest moim przyjacielem nie może wyjechać!
?
Od Maksa
W końcu przyjechali jej rodzice, poczęstowaliśmy ich sokiem. Siedzieliśmy razem do wieczora grając w różne gry planszowe razem z jej rodzicami. Nagle rozległo się pukanie do drzwi, była to mama.
- Maks, ubieraj się, wracamy do domu. - powiedziała stojąc w progu.
Westchnąłem pod nosem, odłożyłem kostki.
- Do widzenia. Pa. - uśmiechnąłem się lekko.
Wsiedliśmy do auta, jednak nie ruszyliśmy w stronę domu. Wyjechaliśmy z miasta.
- Gdzie jedziemy? - spytałem.
- Po psa. - odpowiedziała.
- Naprawdę?! - uśmiechnąłem się szeroko.
Mama skinęła głową, nagle poczułem coś pod nogami, była to butelka wina, pusta i chyba świeża.
- Mamo patrz, tata Taigi za nami jedzie, zatrzymaj się. - powiedziałem patrząc w lusterko, mrugał światłami, jednak ta mnie nie słuchała, jeszcze bardziej dodawała gazu. Nagle wjechaliśmy na sąsiedni pas. - Mamo uważaj!!! - krzyknąłem lecz było za późno.
Ostatnie co zobaczyłem to światła tra z naprzeciwka i odgłos klakosnu, później jak przez mgłę, czyjeś krzyki, krew i światła karetki, a później już tylko ciemność.

?
Od Taigi
- możliwe - Odwzajemnił gest - W końcu jako tako słońce świeci
- Lubię tęcze
? Właśnie nie xD
Od Maksa
- Martwisz się? - spytałem widząc jej minę.
- Nie, skąd. - uśmiechnęła się.
Odwzajemniłem uśmiech po czym spojrzałem w niebo.
- Chyba będzie padać. - stwierdziłem.
? Jeszcze jakiś pomysł xd
Od Taigi
- Nie mówiła, że wychodzi - Mruknęłam zaskoczona
- Tam jest jakaś kartka - Wskazał na parapet. Wzięłam ją do ręki i zaczęłam czytać na głos
- Tai, tata wrócił do domu wcześniej, pojechaliśmy do kilku sklepów, jeśli wrócisz wcześniej to idź na ogród, nie zajmie nam to długo - Westchnęłam chowając kartkę w tylnej kieszeni - Cóż chyba będziemy musieli na nich trochę poczekać - Ruszyłam na tył domu
- Twój tata dużo pracuje - Zauważył wyrównując ze mną kroku
- Często wraca późno do domu, i często ma jakieś delegację to prawda, ale przynajmniej mama ma pracę przed komputerem więc cały czas jest w domu
?
Od Maksa
?
Od Taigi
- Chcesz coś do jedzenia? - Zapytał na co pokiwałam głową
- Jadłam u siebie. Może zerwiemy też jakieś maliny albo coś - Spojrzałam na niego, kiedy smarował sobie skibkę chleba
- Jeśli chcesz
- A chce - Zaśmiałam się
?
Od Maksa
- Maks wychodzę, nie wrócę raczej na noc! Pa Taiga! - usłyszeliśmy a zaraz po tym silnik auta.
- Szkoda dnia, chodźmy do tego sadu, zrobimy własny sok i zaniesiemy go twojej mamie. - zaproponowałem z uśmiechem.
?
Od Taigi
- A jest jeszcze? - Mruknął
- No nie, sama weszłam - Pokazałam mu język
- Wieczorem znowu kogoś przyprowadziła - Mruknął, a ja nieco posmutniałam odkładając słuchawki. Przytuliłam go delikatnie, w sumie pomimo iż cały czas byliśmy tak blisko jak wtedy w przedszkolu to teraz jakoś dziwnie się czułam będąc tak blisko niego. Miło, ale dziwnie... Inaczej
- Nie martw się... Może ciągle jest załamana po rozwodzie?
?
Jeśli nie są po rozwodzie to możesz usunąć ostatnie zdanie xD
Od Maksa
- Nie śpię. - westchnąłem ściągając słuchawki. - Co tam?
- Dobrze. - powiedziała podając mi zdjęcie.
- Dzięki. - uśmiechnąłem się przyglądając się mu.
?
Od Taigi
- O Taiga, wejdź - Uśmiechnęła się
- Dzień dobry - Odwzajemniłam gest ściągając trampki i wchodząc do salonu - Jest Maks? - Zapytałam cały czas trzymając zdjęcia
- Jeszcze u siebie, możesz iść, wiesz gdzie ma pokój - Wróciła do kuchni, a ja szybko po schodkach trafiłam do jego pokoju, leżał jeszcze w łóżku. Wskoczyłam obok niego
- Ej śpiochu, wstawaj
?
Od Maksa
?
Od Taigi
- Szkoda, że muszę już wracać... Czekaj - Powiedziałam nagle wyciągając aparat i przytulając się do niego, zrobiłam nam wspólne zdjęcie - Jutro wydrukuje i Ci dam - powiedziałam z uśmiechem
- Okej. To gdzie jutro? - Wskoczył na swój rower, a ja wzruszyłam ramionami
- W sumie to nie wiem, może pójdziemy do sadu na jabłka. Tylko trzeba będzie uważać na ogrodnika, kolejny raz nam tego nie puści płazem
?
Od Maksa
Złożyliśmy koc, zebraliśmy się i ruszyliśmy w drogę powrotną która zajęła nam nieco dłużej niż poprzednia, nie robiliśmy już wyścigów.
- Wakacje uważam za otwarte. - powiedzieliśmy w tym samym czasie, będąc już pod jej domem. Uśmiechnąłem się.
?
Od Taigi
- Czemu się rumienisz? - Dźgnął mnie delikatnie w bok, a ja jeszcze bardziej się zaczerwieniłam - Ej, ale to zabawne - Zaśmiał się
- To nie jest śmieszne - Nadęłam policzki jak małe dziecko - Trzeba będzie się zbierać - Westchnęłam widząc jak słonce chowa się za horyzontem - Ostatnio mama była zła jak wróciłam za późno
?
Od Maksa
Siedzieliśmy tak dość długo, rozmawiając, nigdy nie kończyły nam się tematy do rozmów, zawsze było coś o czym mogliśmy pogadać.
- Wiesz co, nie ścinaj ich. Ładnie ci w długich. - uśmiechnąłem się.
?
Od Taigi
- Uważaj na może włosy - Zaznaczyłam ponownie rzucając w niego chrupką - Wiesz jak ciężko jest je dokładnie umyć - Jęknęłam
- To je obetnij - Wzruszył ramionami
- Nie - Burknęłam - Podobają mi się - Zachichotałam - Zresztą, Ty też masz już długie włosy - Delikatnie pociągnęłam go za włosy pokazując mu język
?
Od Maksa
Wyciągnęliśmy picie i jedzenie, patrzałem przed siebie, mrużąc lekko oczy, aż nagle z zamyślenia wyrwała mnie Tai, rzucająca we mnie chipsami.
- Hej. - zaśmiałem się oddając jej.
?
Od Taigi
- Boisz się? - Zapytałam nagle wycierając włosy - Wiesz, po wakacjach idziemy do gimnazjum, to już nie będzie to samo co w podstawówce
- Nie może być aż tak źle - Wzruszył ramionami - Będziemy w osobnych klasach, ale w jednej szkole, więc co przerwę będziemy się widzieć
- Dziwnie mi będzie jak nie będę siedzieć obok Ciebie w ławce - Przyznałam
?
Od Maksa
?
Od Taigi
- Co tam batmanie? - Wyprowadziłam swój rower z podwórka i wsiadłam na niego - Wzięłam jakieś kanapki i ciastka
- Fajnie - Uśmiechnął się - To dalej, jedziemy, tylko nie zostawaj w tyle! - Ruszył, a ja zaraz za nim wyprzedzając go
- Chciałbyś! To Ty mnie nie dogonisz - Ze śmiechem zaczęliśmy się ścigać. Pomimo iż nie mamy już 5 lat, to cały czas dogadujemy się tak samo
?
Od Maksa
Od Taigi
Spojrzalam na niego z uśmiechem i zachichotalam
- Tak! - Wysypalam wszystkie moje lalki - To jest moja ulubiona ma skrzydła i nimi macha! A tutaj są ubrania dla nich, będziemy je przebierać
- Dlaczego masz tego tak dużo? - Jeknal
- Bo każda jest inna - Usmiechnelam się wybierając nową sukienkę dla lalki
?
Możemy :D
Od Maksa
- Pobawimy się tymi twoimi lalkami? - westchnąłem.
Chciałem żeby się znów uśmiechnęła, a to był jedyny pomysł jaki przyszedł mi do głowy. Ten raz, mogę to zrobić.
? Nie, starzejemy ich? ;p
Od Taigi
- To może tą? - Podałam mu jedną grę a ten skinal głową. Długo mi zajęło zanim zrozumiałam o co dokładnie chodzi w tej grze już nie mówiąc że cały czas przegrywalam, nie lubię przegrywać - Znowu - Jeknelam niezadowolona
- Następnym razem Ci się uda
- Głupia gra - Burknelam
?
Masz jeszcze jakiś pomysł na ten wiek? :D
Od Maksa
Weszliśmy do jej domu, Taiga rozłożyła przede mną kilka gier i spojrzała na mnie z uśmiechem.
- To która? - spytała.
- Dziewczyny mają pierwszeństwo. - uśmiechnąłem się lekko.
?
Od Taigi
- I co możes? - Zapytałam
- Mojej mamy nie ma, więc mogę - Z uśmiechem ruszyl w kierunku mojego domu
- Ale jak to nie ma? - Zapytałam zaskoczona
- No jest w pracy - Wzruszył ramionami - Jakie masz gly?
- Nie wiem, tata trochę mi ich dał, chyba jest mario i jakies wyscigi ale to wsystko jest trudne
?
Od Maksa
- Idź. - uśmiechnęła się szeroko.
Pobiegłem w stronę domu, od razu gdy przekroczyłem próg domu zacząłem wywoływać mamę, jednak ku mojemu zdziwieniu nie było jej. No tak, pewnie jest w pracy, nic nowego... ale przynajmniej nie muszę się pytać, wróciłem do Taigi.
?
Od Taigi
- Maks!- wolalam z uśmiechem biegnąc w dwóch kiteczkach w jego stronę - Razem z mamą zrobilysmy ciasteczka, chciałam Ci podziękować, są z czekolada w kstalcie serdusek - Podałam mu małe pudeleczko
- Dziękuję - Uśmiechnął się lekko
- A wiesz tata dał mi to takie coś gdzie można grać w gry jak się podłączy do telewizora. Przyjdzies dzisiaj? Pogramy razem, moja mama nie umie... No i ja w sumie też nie umiem
?
Od Maksa
Pomogłem jej wstać po czym razem wróciliśmy na plac zabaw. [...] Skończyliśmy zajęcia, przebraliśmy buty i wyszliśmy przed szkołę gdzie czekali rodzice. Usiadłem na schodach i czekałem na mamę która obiecała że po mnie przyjedzie. Jednak czas mijał, wszyscy się rozeszli a jej dalej nie było. Zaczynało się robić szaro, westchnąłem i ze spuszczoną głową ruszyłem w stronę domu. Więcej jej o nic nie poproszę...
?
Od Taigi
- Oni byli nie mili - Przetarlam twarz dłonią
- Wiem, nie płacz Taiga - Przytulil mnie a ja pociagnelam nosem
- Jak będę duża to będziesz moim mężem - Spojrzalam na niego z lekkim uśmiechem - Będziesz? - Zapytałam po chwili wciąż siedząc na ziemi
?
Od Maksa
- Paczta, jaki waleczny. - zaśmieli się.
- Zaraz ta piłka wyląduje na twoich jajach i nie będzie ci tak do śmiechu! - czasem warto oglądać te filmy z mamą.
Oboje się zaśmieli, wyrzucili piłkę i gdy przechodzili, popchnęli mnie, lecz szybko złapałem równowagę i również go popchnąłem. Po tym klęknąłem koło Taigi i ją przytuliłem.
?
Od Taigi
Zasmialam się cicho, dzień na prawdę minął mi szybko i miło, nawet mama cały czas się uśmiechala. Po niedzieli nadszedł czas aby iść do przedszkola. Niestety mieliśmy jeden plac zabaw ze starszą szkołą, nie lubiłam ich.
- Wypadła piłka
- Ja pójdę - Zawolalam z uśmiechem biegnąc po małą piłkę ktora do siebie rzucalismy
- Hej a Ty tutaj czego? - Zawołał jeden uczeń ze starszej klasy
- Chciałam tylko zabrać nasa piłkę - Mówiłam cichutko wskazując palcem na poszukiwana rzecz
- Teraz to nasza piłka - ze śmiechem rzucił we mnie tak mocno że upadlam a do oczu napłynęły mi łzy - Beksa!
?
Od Maksa
- Tam są takie schodki, chodź. - zapałem ją za rękę i ruszyliśmy w stronę zjeżdżali, gdy wchodziliśmy, Aleks nas wyprzedził, też podobało mu się zjeżdżanie, oboje się zaśmieliśmy.
?
Od Taigi
Zaczęłam skakać razem z nim
- Mamo idźmy, prose, prose, prose - Zaczęłam
- Ale Taiguś jak się mówi jak ktoś przychodzi? - Mama delikatnie się usmiechnela a ja jedynie spuscilam wzrok
- Dzień dobry - Powiedziałam cicho trzymając się za sukienkę
- Dzień dobry - Położył rękę na mojej głowie - Więc jak będzie?
- Roberta i tak nie ma, spakujemy się i kupimy jakieś lody
- Jej! - Razem z Maksem krzyknelismy razem. Zalozylam swój strój z rybkami i wzięłam kółko do pływania, tak jak mówiła mama kupiliśmy lody. Weszliśmy na podwórko a ja od razu dałam mamie koło do nadmuchania
- Robert ciągle pracuje we firmie? - Zaczął tata Maksa, podczas gdy my grzecznie czekaliśmy na moje kółko
- Proszę skarbie - Oddała mi zabawkę i razem z Maksem pobieglismy do wody podczas gdy mama zaczęła rozmowę
- Ale to duże! Jak tam wejsć?
?
Od Maksa
Następne kilka dni minęły szybko, aż w końcu nadszedł mój upragniony weekend. Obudził mnie ładny zapach, nadciągający z kuchni. Od razu wstałem i pomaszerowałem w tamtą stronę.
- Tata! - krzyknąłem uradowany i niemal na niego wskoczyłem.
- Hej Maks! - zaśmiał się mocno mnie przytulając. - Wyrosłeś przez ten miesiąc. Zjemy śniadanie? - uśmiechnął się.
Skinąłem głową, postawił mnie na ziemi. Razem nakryliśmy śniadanie i zjedliśmy wspólnie naleśniki, było fajnie bo mama nigdy ze mną nie je i zawsze muszę to robić sam. Ubrałem się i wyszliśmy na dwór.
- Zobacz co ci przywiozłem. - pokazał mi dużą dmuchaną zjeżdżalnie.
- Wow! Nadmuchamy ją? Proszę, ploszę! - zacząłem podskakiwać w miejscu.
Ten jedynie się zaśmiał i skinął głową. Rozłożenie jej zajęło nam jakąś godzinę, była naprawdę ogromna. Jako iż mieliśmy dziś upalny dzień, nalaliśmy tam wody po czym poszliśmy do Taigi.
- Will. - uśmiechnęła się mama dziewczyny. - Dawno cię nie widziałam. - dodała.
- Takie czasy. - wzruszył lekko ramionami. - Przyszliśmy zaprosić was na kawę, ciasto i...
- I na dużą zjeżdżalnię! Nalaliśmy tam wody i możemy się z Taigą ochłodzić! - zacząłem podskakując w miejscu.
?
Od Taigi
Zasmialam się ciągle machajac nogami
- Obiecujes mi? - Przechylilam głowę.
- Oczywiście - Mówił dumnie
- Zaraz przyjedzie tato z pracy i będzie kolacja. Maks zjesz z nami, mamy pizze - Moja mama znalazła się nagle na podwórku
- Jej! Pizza! - Zawolalam
- Nie wiem czy mi mama pozwoli - Spojrzał na ziemię
- Zaraz zadzwonie do Twojej mamy, na pewno się zgodzi - Usmiechnela się
?
Od Maksa
- Kiedys tam pojedziemy, prawda? - uśmiechnęła się wymachując nogami.
- Musimy. - odwzajemniłem uśmiech.
?
Od Taigi
- Zarobimy i kupimy własny domek! - Zawolalam z radością. Ciekawe kiedy Maks się do nas wprowadzi, moglibyśmy cały czas się bawić
- Na pewno każdy by kupił nasz zamek - Uśmiechnął się od ucha do ucha
- Każdy - Skinelam zgodnie głową - Ale gdzie się sprzedaje takie zamki? W sklepie takich nigdy nie widziałam- usiadlam na drewnianym oparciu
?
piątek, 22 stycznia 2016
Od Maska
- Fajnie, ale nie za często bo będę gruby jak ci panowie w telewizji. - oboje się zaśmieliśmy.
Po jakiejś godzinie zrobiliśmy przyzwoity zamek z fosą.
- Jesteśmy w tym dobzi, może będziemy robić takie na zamówienie. - stwierdziłem przyglądając się naszemu dziełu.
?
Od Taigi
- Ja będę księżniczka - Powiedziałam z uśmiechem
- A ja kim?
- Możes być moim rycerzem - Podałam mu lopatke, razem zaczęliśmy kopać w piasku - Mama Ci już mówiła?
- O czym?
- Będziemy razem w przedskolu - Zasmialam się zadowolona - Będę Ci przynosic ciasteczka mamy
?
Od Maska
- Twoja mama chyba nie jest jeszcze głucha. - stwierdziłem biorąc ostatni łyk mleka, jej mama zaśmiała się.
Dostaliśmy zabawki po czym poszliśmy do piaskownicy.
- Budujemy zamek? - spytałem klękając na piasku.
?
Od Taigi
Z pełną buzia wzruszylam ramionami
- Mama nie lubi jak wychodzę bez niej więc chyba będziemy musieli zostać u mnie - Pomachalam nogami - Może lalki!
- Nie - Skrzywil się - To doble dla dziewczyn
- Ale nie mam samochodow - Zrobilam przykrą minę
- Masz piaskownice
- Prawda! Mamo! Das nam zabawki?! Pójdziemy za dom się bawić!
- Dobrze kochanie ale nie musisz tak krzyczeć - Usmiechnela się do nas miło
?
Od Maksa
Uśmiechnąłem się lekko na jej słowa. Z kwiatkami uporaliśmy się raz dwa, po tym poszliśmy na obiecane ciasteczka.
- Twoja mama lobi najlepsze ciasteczka na świecie! - powiedziałem pewnie biorąc łyk mleka. - Co będziemy dzisiaj robić? - spytałem.
?
A Maks czasem R xD
Od Taigi
- Mamo mogę isć do Maksa?- Na mojej twarzy zagościł szeroki uśmiech. Był to mój najlepszy przyjaciel
- A może Maks pomozesz nam przy kwiatkach a pozniej w nagrodę dam wam mleko i ciasteczka? Dzisiaj rano upieklam
- Te dobre? - Zapytał podchodzac do furtki
- Te, które tak uwielbiacie - Moja mama zasmiala się otwierając mu furtkę i dając parę rekawiczek. Pies od razu położył się w cieniu, a ja poprawilam kapelusz.
- Twoja mama jest super - Wyszeptal do mnie gdy razem podlewalismy kwiaty
- Jest najlepsa - Usmiechnelam się
- Szkoda że moja taka nie jest - Zmarszczyl brwi a ja go jedynie przytulilam
- Nie bądź smutasem. Zobaczys kiedys zamieskas z nami i codziennie będziemy jesć ciasteczka
?
Tak Tai nie mówi sz i ś xD
Od Maksa
Gwałtownie usiadłem na łóżku dysząc i rozglądając się dookoła. Było ciemno, jak to w noc. Przetarłem rękawem od piżamy wilgotne od łez oczy, po czym wstałem z łóżka, Aleks od razu ruszył za mną. Poszedłem do sypialni mamy, jednak nie było jej tam. Siedziała w salonie ze stertą papierów, komputerem, butelką tej czerwonej mikstury i kieliszkiem.
- Mamo, miałem zły sen. - powiedziałem przecierając oko dłonią i łapiąc ją za rękę.
- Maks, nie jęcz. Idź spać. - rzuciła nawet na mnie nie patrząc i wyrywając swoją dłoń.
Spojrzałem na nią smutno, po czym wbiłem wzrok w ziemię. Wróciłem do swojego pokoju, znów kładąc się do łóżka. Aleks położył się koło mnie, przytuliłem go.
- Kocham tylko ciebie i Taigę. - szepnąłem, po czym zamknąłem oczy.
Następnego dnia jak zwykle byłem sam, zjadłem śniadanie, po czym poszedłem umyć zęby, ubrałem się w spodnie, koszulkę i bluzę. Zapiąłem Aleksa na smycz po czym poszliśmy na spacer, przechodziliśmy koło domu Taigi, która razem z mamą pielęgnowała kwiaty.
- Hej Maks! - zawołała kiwając mi.
- Cześć. - odpowiedziałem odmachując jej. - Dzień dobry. - dodałem kierując te słowa do jej mamy.
?
?